Moje pierwsze i ostatnie spotkanie z samoopalaczem było jakieś kilkanaście lat temu. Nie wspominam go zbyt dobrze, więc od tamtej pory unikałam jak ognia tego typu produktów! Charakterystyczny zapach, pomarańczowy odcień skóry, ślady na ubraniach i nierównomierne ścieranie się specyfiku sprawiły, że omijałam sklepowe półki z samoopalaczami.

W ostatnim czasie zostałam zaproszona do przetestowania innowacyjnego produktu marki Vita Liberata (irlandzkiej firmy produkującej kosmetyki samoopalające). Przyznam się szczerze, że dość niechętnie podeszłam do tematu (z uwagi na moje dotychczasowe doświadczenia), ale efekty bardzo miło mnie zaskoczyły.

Vita Liberata to gama ekskluzywnych kosmetyków samoopalających, które pozbawione są parabenów i alkoholu, za to w ich składzie znajdziemy składniki organiczne i naturalne (ekstrakty roślinne i morskie). Producent zapewnia, że są także bezzapachowe, ale tutaj nie do końca się z tym zgadzam.

Samoopalacz Vita Liberata pHenomenal, który testowałam ma postać lekkiej brązowej pianki, która zapewnia szybką i równomierną aplikację bez smug. Bardzo podoba mi się fakt, że produkt ma kolor brązowy, dzięki temu możemy ocenić, czy rozprowadziłyśmy go na całym ciele. Pianka wchłania się natychmiast, nie pozostawiając tłustego filmu na skórze. Produkt może być stosowany na ciało, jak i na twarz.

Do aplikacji samoopalacza dostałam firmową rękawicę do nakładania produktu, która znacznie ułatwia cały proces i sprawia, że nasze dłonie pozostaję czyste! Rękawica jest wielokrotnego użytku (oczywiście musimy ją uprać ręcznie po każdej aplikacji).

Opakowanie produktu to plastikowa buteleczka z pompką, która usprawnia stosowanie.

Efekt opalenizny jest natychmiastowy i bardzo naturalny! Jego trwałość i intensywność zależy od ilości nałożonych warstw. Samoopalacz który testowałam był w kolorze Medium i doskonale dopasował się do mojego naturalnego odcienia skóry (dostępny jest także w wersji Dark).

Samoopalacz Vita Liberata to świetny produkt, który z całą pewnością warty jest wypróbowania. Jeśli zależy Wam na uzyskaniu ładnej, brązowej (bez żadnych pomarańczowych tonów) i naturalnie wyglądającej opalenizny, musicie go mieć!

Produkt zmywa się równomiernie, nie brudzi ubrań, a co najważniejsze pozbawiony jest tego charakterystycznego brzydkiego zapachu (wyczuwalny jest on jedynie zaraz po aplikacji, kiedy wchodzi w reakcję ze skórą).

Samoopalacz Vita Liberata należy aplikować zgodnie z instrukcją tj. po pierwszej aplikacji należy zrobić najlepiej kilkugodzinny odstęp, by nałożyć kolejną warstwę. Między aplikacjami prysznic możemy wziąć jedynie w niezbyt gorącej wodzie i bez dodatku żeli czy płynów. Po dwóch aplikacjach opalenizna powinna utrzymać się do 14 dni, w przypadku trzech warstw nawet do trzech tygodni. W moim przypadku (po dwóch warstwach) kolor wyglądał świetnie do 12 dni. Co i tak w przypadku kosmetyków samoopalających jest bardzo zadowalające.

Przed nałożeniem kosmetyków samoopalających bardzo ważne jest, aby wykonać peeling całego ciała, by usunąć martwy naskórek. Następnie należy dokładnie osuszyć skórę i zrezygnować z różnego rodzaju balsamów czy lotionów. Samoopalacz nakładamy za pomocą specjalnej rękawicy kolistymi ruchami zaczynając od nóg. Na koniec łokcie, kostki czy dłonie należy lekko przetrzeć wilgotną ściereczką (ja użyłam ręcznika papierowego), by usunąć nadmiar produktu i aby efekt był bardziej naturalny.

Przyznam szczerze, że nie wierzyłam, że skóra po zastosowaniu samoopalacza może wyglądać tak fajnie i naturalnie. Z całą pewnością Vita Liberata to kosmetyk nowej generacji, który doskonale spełnia swoją rolę. Pokochały go już światowej sławy gwiazdy, teraz także i ja :)

Produkt dostępny jest w Polsce wyłącznie w perfumeriach Sephora, a w UK w sklepach Boots i Debenhams.

vita_liberata_opinie_samoopalacz_5

vita_liberata_opinie_samoopalacz

vita_liberata_opinie_samoopalacz_3

vita_liberata_opinie_samoopalacz_4

vita_liberata_opinie_samoopalacz_2

vita_liberata_opinie_samoopalacz_1