Pomadka, błyszczyk i balsam do ust to obowiązkowy zestaw w mojej torebce. I choć od kilku dobrych lat wybierałam raczej błyszczyki, ostatnio dzięki trafnym wyborom przekonałam się do pomadek. Dziś chcę Wam przedstawić nowość od Rimmel – Provocalips.

Jest to dwufazowy produkt (matowy płynny błyszczyk i bezbarwny topcoat) w jednym opakowaniu z dwoma aplikatorami. Kolor jest mocno napigmentowany, dobrze pokrywa usta i nie podkreśla suchych skórek. Topcoat ma za zadanie utrwalić kolor, nawilżyć i dodać blasku. Ważny jest sposób aplikacji pomadki, po nałożeniu koloru należy odczekać minutę z lekko rozchylonymi wargami, a następnie położyć bezbarwną warstwę.

Rimmel zapewnia, że Provocalips utrzymuje się do 16 godzin i nie ściera się nawet podczas pocałunków czy jedzenia. Czy tak rzeczywiście jest? Przyznam szczerze, że nie sprawdzałam tego z zegarkiem w ręku, jednak z całą pewnością jest to produkt niezwykle trwały. Jedna aplikacja Provocalips wystarczyła, aby moje usta były nawilżone, gładkie i nie straciły koloru przez wiele godzin!

Podczas demakijażu pomadki, należy pamiętać, aby wybierać do niego produkt, który w swoim składzie zawiera olejek (znacznie ułatwia to cały proces).

Pomadka dostępna jest w ośmiu odcieniach, ja wybrałam bardzo naturalny kolor nude nr 700 o nazwie Skinny Dipping. Świetnie sprawdza się na co dzień oraz jako uzupełnienie mocniejszego makijażu oczu. Muszę przyznać, że już mam ochotę na kolejny Provocalips w nieco mocniejszej tonacji :)

Jedynym minusem tego produktu według mnie jest jego opakowanie, które wygląda dość tanio i jakoś do mnie nie przemawia. Jestem przekonana, że bardziej kobiecy (a nie dziewczęcy) i „luksusowy” wygląd sprawiłby, że chętniej sięgnęłabym po niego ze sklepowej półki.

Provocalips Rimmel to produkt z całą pewnością godny uwagi? Spróbujecie?

rimmel_provocalips_pomadka1

rimmel_provocalips_pomadka2

rimmel_provocalips_pomadka