Kiedy pół roku temu obniżyła się moja odporność (dość często przeziębiałam się), a do tego stres i zmęczenie spowodowane dość intensywnym okresem w pracy dawały mi się we znaki, zaczęłam szukać szybkiego i naturalnego rozwiązania na poprawę mojego samopoczucia.

To właśnie wtedy cudowna kobieta z Peru, którą poznałam w moim miejscu pracy, poleciła mi sok z limonki. W jej rodzinnym kraju wszyscy piją go codziennie, dodają do gotowanych potraw i są przekonani o jego dobroczynnych właściwościach, szczególnie odkażających, chroniących przed nowotworami, udarami, grzybicami czy chorobami serca. To co mi powiedziała sprawiło, że jeszcze tego samego dnia kupiłam całą torbę limonek i od razu zaczęłam cytrusową kurację.

baobab_limes

Limonka to nie tylko bogate źródło flawonoidów, ale także minerałów takich jak fosfor, magnez, wapń czy potas. Jej sok posiada działanie antyoksydacyjne, korzystnie wpływa na stan naszej skóry (ma właściwości oczyszczające, rozjaśniające i zmiękczające), a witamina A poprawia wygląd naszej skóry, włosów i paznokci.

Wysoka zawartość witaminy C w soku z limonki (wyższa niż w przypadku bardziej popularnej cytryny) poprawia naszą odporność i wspomaga w walce z wirusami i bakteriami (także bakterią E. coli).

Limonka usprawnia działanie układu pokarmowego (regulując pracę wątroby) oraz pomaga w utrzymaniu odpowiedniego poziomu glukozy we krwi. Sok z limonki rekomendowany jest także przy osłabieniu organizmu, obniżonej odporności, nadpopudliwości i przy częstych migrenach.

I choć jeszcze parę miesięcy temu limonka kojarzyła mi się praktycznie tylko z lemoniadą i jednym z moich ulubionych koktajli (Mojito), obecnie nie wyobrażam sobie dnia bez tego owocu!

Od sześciu miesięcy każdy poranek rozpoczynam szklanką przegotowanej ciepłej wody z dodatkiem soku ze świeżej limonki i miodu. Przyznam szczerze, że od tamtej pory nie dopadło mnie żadne przeziębienie, poprawił się stan mojej skóry i paznokci, a włosy przestały wypadać tak jak kiedyś.

lime_water

Dodatkowo całkowicie zrezygnowałam z suplementów witaminowych, które przyjmowałam regularnie na rzecz sproszkowanego baobabu, który poleciła mi sprzedawczyni w sklepie  ze zdrową żywnością. I choć do tej pory nie miałam pojęcia o takim produkcie, jej zapewnienia nakłoniły mnie to zweryfikowania jego działania.

baobab_powder

W Afryce baobab nazywany jest „drzewem życia”. Ta witaminowa skarbnica posiada bardzo korzystny wpływ na poprawę naszego samopoczucia, wspiera system immunologiczny i funkcjonowanie naczyń krwionośnych oraz pomaga w walce z osłabieniem i zmęczeniem organizmu.

Sproszkowany baobab zawiera mnóstwo witaminy C, B1 i B6, błonnika oraz wiele minerałów jak magnez, cynk, potas i wapń. Czy wiecie, że produkt ten zawiera aż sześć razy więcej potasu niż banany, sześć razy więcej witaminy C niż pomarańcze i dwa razy więcej wapnia niż mleko?

Sproszkowany baobab może być dodawany do soków, smoothies, jogurtów czy nawet do pieczenia. Mnie najbardziej smakuje z owocowymi sokami czy koktajlami. Przyznam szczerze, że ciężko już jest mi sobie wyobrazić dzień bez szklanki napoju z dodatkiem jednej czubatej łyżeczki baobabu. Nawet teraz przygotowując dla Was ten post, popijam sok pomarańczowy z tym dobroczynnym proszkiem.

Ciekawa jestem jak Wy wzmacniacie swoją odporność i co poprawia Wasze samopoczucie. Wolicie wodę z cytryną czy z limonką? Piszcie w komentarzach!