Jakiś czas temu zupełnie przypadkiem przeczytałam w internecie artykuł, w którym jeden z mężczyzn (tatusiów) rozprawiał na temat wyglądu kobiet – matek. Odzew w komentarzach pod tekstem był dość duży, a ja przez chwilę zaczęłam zastanawiać się po czyjej stronie jestem.

Autor wytykał, że kobiety po urodzeniu dziecka nie przykładają dużej wagi do swojego wyglądu, nie dbają o siebie tak, jak przed porodem i wreszcie, że tracą swój seksapil, za który oni (faceci) tak bardzo nas uwielbiają.

Sama jestem matką i wiem ile czasu pochłania wychowywanie dziecka i prowadzenie domu. Macierzyństwo jest wspaniałym, choć nie idealnym doświadczeniem. Nie oszukujmy się, nie zawsze jest kolorowo i choć kochamy nasze dziecko ponad wszystko, zdarzają się sytuacje, które nas przerastają, a brak energii staje się dość mocno odczuwalny. W takich chwilach najczęściej nie myślimy o malowaniu paznokci, tylko o odrobinie wytchnienia, snu czy relaksu z ciekawą książką lub ulubionym serialem.

Nie będę Was przekonywać, że codziennie rano wykonuję staranny makijaż i zakładam szpilki. W domu najczęściej noszę wygodne ubrania, związane włosy (czasem ratunkiem jest suchy szampon o którym pisałam tutaj), a na mojej twarzy jedynie krem pielęgnacyjny.

Lubię czuć się dobrze ze sobą i wyglądać atrakcyjnie. Przykładam dużą wagę do pielęgnacji całego ciała i codziennie staram się wygospodarować na nią czas. Choć na spacery z córką zazwyczaj zakładam trampki (nie jestem dobra w biegu z przeszkodami w szpilkach), to zawsze nakładam delikatny make up. Wykonuję go najczęściej w towarzystwie Poli, która uwielbia bawić sie moimi kosmetykami :)

Bycie matką wcale nie oznacza zaniedbanych dłoni, przetłuszczonych włosów i wyciągniętych dresów! To, jak wyglądamy zależy od nas samych i z całą pewnością ma duży wpływ na nasze samopoczucie i relacje z partnerem. Przecież to właśnie dla niego chciałybyśmy pozostać piękną i atrakcyjną kobietą, którą pokochał na początku znajomości…

matka