Dawno już minęły czasy, w których wierzono, że mężczyźnie wystarczy woda i mydło. Obecne trendy, media czy styl życia nakazują facetom dbać o siebie. Firmy kosmetyczne proponują coraz to nowe produkty przeznaczone dla męskiej skóry. Codzienna troska o siebie i zdrowy wygląd stała się niezwykle modna i potrzebna.

Męska skóra jest grubsza, mniej rozciągliwa i bardziej zwarta od kobiecej. Charakteryzuje się prawie dwa razy grubszym naskórkiem od naszego i zazwyczaj ciemniejszą karnacją (poprzez większą produkcję melaniny). Naskórek facetów odnawia się intensywniej niż u kobiet, dlatego też dłużej zachowuje młody wygląd. Jednak pierwsze objawy starzenia się skóry u mężczyzn pojawiają się już około 30 roku życia i w głównej mierze są wynikiem braku pielęgnacji skóry. Dlatego już dziś warto pomysleć o skompletowaniu  męskiej kosmetyczki, która nie musi być wypchana po brzegi! Myślę, że do podstawowych produktów powinny należeć: krem (odżywczy lub przeciwzmarszczkowy, dobrze jeśli posiada filtry UVA/UVB), żel pod prysznic, żel do mycia twarzy, balsam po goleniu, kosmetyk do golenia, antyperspirant i woda toaletowa czy pefumy. Oczywiście można je uzupełnić o krem pod oczy, żel do higieny intymnej, odpowiedni szampon itd. Producenci wychodząc na przeciw panom proponują ogromny wachlarz produktów. Większość mężczyzn wciąż nie ma raczej odwagi, aby przebierać wśród sklepowych półek. Często brak im rozeznania w drogeryjnych specyfikach, lecz nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy okazały się dla naszego faceta osobistym ekspertem kosmetycznym.

Współczesny mężczyzna zdaje sobie sprawę, że zadbany wygląd poprawia nastrój, przyciąga kobiecy wzrok i pomaga w karierze zawodowej. Na porządku dziennym są zabiegi manicure, pedicure, wizyty u kosmetyczki i w solarium. Faceci wiedzą już, że nie dotyczy to tylko kobiet i też starają się być na bieżąco z obowiązującymi trendami. Muszę przyznać, że jest to bardzo optymistyczne. Osobiście jestem zwolenniczką męskiej pielęgnacji i wspieram wszystkich panów w dbaniu o ich wygląd, a szczególnie jednego, dopóki nie będzie przesiadywał w łazience dłużej ode mnie 😀